Make an Appointment

(815) 555-5555

LISTY DO POLAKÓW:

List św. Alojzego Orione (M93_Wawrowski_1939_11_20)

(Tortona), 20 XI 1939

Do ks. Władysława Wawrowskiego

Drogi Księże Władysławie,

Pokój Pański niech zawsze będzie z nami!

Otrzymałem twoje (1) listy i przeżywam wspólnie w najwyższym stopniu twój ból; w naszym Zgromadzeniu ból jednego jest bólem wszystkich. Modlę się za twojego drogiego ojca i za twoich zmarłych, a także za wszystkich zmarłych w Polsce.

Jeśli chodzi o mnie, jestem bardzo zadowolony, że ci mają dać pozwolenie na wyjazd, żebyś mógł pocieszyć twoich drogich krewnych, ale jedź w ubraniu świeckim z sutanną w walizce, aby jej użyć przy ołtarzu. Zalecam ci dużo modlitwy, pobożność, skupienie i roztropność w rozmowach.

Zawieź dla wszystkich przełożonych księży i naszych współbraci w Jezusie Chrystusie słowa krzepiącej pociechy i moje ojcowskie błogosławieństwo w Panu. Staraj się szybka powrócić. Niech cię Bóg wspomaga, a Jego łaska niech będzie zawsze z tobą.

Przyślij wiadomości. Módl się za mnie i powiedz wszystkim, żeby się modlili za Zgromadzenie.

Najoddańszy ci w Panu Jezusie Chrystusie i Matce Najświętszej

ks. J. Alojzy Orione

ze Zgromadzenia „Boskiej Opatrzności”

(1) W tekście oryginalnym ks. Orione zwracał się do odbiorcy listu przez „wasz … wy”.

Listy św Alojzego Orione (M89_Polacy_1939_09_09)

Tortona, 9 IX 1939

Do moich drogich Synów Polaków

Łaska Boga., Jego boskie pocieszenie i pokój niech będą zawsze z wami, drodzy moi synowie!

Otrzymałem wasz piękny list z niezmierną radością i – chociaż nie mogę pisać obszernie – nie chcę jednak odpowiedzi odkładać, żebyście wiedzieli, jak bardzo jestem wam bliski w tych bolesnych chwilach, w jakich się znalazła wasza kochana ojczyzna.

W dzień waszego odjazdu odczułem tak dotkliwy ból, że na parę godzin musiałem położyć się do łóżka. Kazałem przynieść do mojej izby polską flagę. Znajduje się ona tu dotąd i zostanie rozwieszona na ścianie.

Tutaj mówimy i myślimy o was, modlimy się za was, o moi drodzy synowie, modlimy się również za wasz naród. Nie możecie sobie wyobrazić, jak w tych tragicznych momentach, które przeżywa wasza ojczyzna, szczególnie po waszym odjeździe, wzmocnił się węzeł naszej słodkiej najściślejszej miłości bratniej. Jestem bardzo wdzięczny ks. Pensie, ks. Piccardo i wszystkim współbraciom za pokrzepienie, które wam niosą i uważam każdą troskę, każdy okazany wam odruch życzliwości za gest względem mnie osobiście, o drodzy moi synowie chlubnej i chrześcijańskiej Polski. Rankiem w dniu waszego odjazdu wysłałem depeszę do Warszawy zawiadamiającą, żeście wyjechali. Potem napisałem do nuncjusza pocztą zwyczajną i lotniczą, że dla otrzymania pozwolenia na przekroczenie granicy zatrzymaliście się w Wenecji, ale nie wiem, czy dojdą moje listy.

Mam poważne obawy, że cała Polska zostanie zajęta i zdobyta przez Niemców, i myślę, że nie będziecie mogli powrócić do kraju. Prawdopodobnie Warszawa już padła. Gazety podały, że Zduńska Wola zastała zbombardowana i że jeden z kapłanów przy ołtarzu oraz wielu wiernych zostało zabitych. Obawiamy się, że może to być któryś z naszych. Nie mamy żadnych wiadomości z naszych domów. Chyba i nowy dom w Warszawie i rozległa kolonia rolnicza w pobliżu stolicy wpadną w ręce nieprzyjaciela. Na pewno żołnierze tak z jednej strony, jak i z drugiej pozabierają wszystko. Ja i ks. Sterpi jesteśmy niespokojni i przerażeni. Ufajmy Bogu! Myślę, że i wy taką samą zachowujecie postawę.

czytaj dalej…